wtorek, 20 marca 2012

Tajemnica.

Szybko i bezszelestnie wślizgnęła się do swojego pokoju. Otworzyła drzwi. Pierwszy raz od dłuższego czasu wsunęła pewnie klucz w dziurkę zamka. Pierwszy raz od dłuższego czasu pewnie weszła na trzecie piętro kamienicy. Nie zapaliła światła na klatce.

Pokój tonął pod stertą ubrań walającą się gdzie popadło. Pośrodku rozgardiaszu stała ona. Właśnie męczyła się z zamkiem sukienki, którą próbowała zdjąć. Cholerny, pierdolony zamek - pomyślała - zawsze się musi zaciąć! Wytnę Cię skurwielu jeśli się natychmiast nie rozepniesz! Ha! Wiedziałam, że się dogadamy ... Po raz kolejny zmieniała ubranie. Godzina zero - ostateczny termin wyjścia, który był cienką granicą oddzielającą punktualność od spóźnienia - zbliżała się w zastraszającym tempie. Właściwie, czemu ja się tak przejmuję tym spotkaniem? Przecież, to tylko spotkanie starych "przyjaciół". Nie widzieli się półtora roku. Półtora roku cierpienia i pytania "dlaczego?" Półtora roku od momentu kiedy powiedział jej, że ma oddać mu klucze i wypierdalać z jego życia. Półtora roku...

Z uśmiechem satysfakcji wsiadła do tramwaju. Zostawiła go gotowego na więcej, stęsknionego za jej oddechem, ustami, oczami. Wyszeptała mu do ucha to czego oczekiwał. Pozwoliła mu zaciągnąć się w najbliższą bramę. Szła chodnikiem wśród nieświadomego tłumu czerpiąc siłę z ich niewiedzy, ze swojej tajemnicy. Wyczuł to! Wyczuł jej tajemnicę. Blisko. Tańczyli.

W szafie zaczynało brakować ubrań, w szafie która nie normalnie nie domyka się z powodu przeładowania. Kurwa! Pierdolę to! Entliczek, pętliczek, czerwony stoliczek na kogo wypadnie na tego bęc! - wyliczała stojąc z zamkniętymi oczami i wirując z rozpostartymi ramionami. Powoli otworzyła jedno oko aby sprawdzić czy powinna zacząć odliczać jeszcze raz. Jej wyciągnięty palec wskazywał. Właściwie czemu nie. Uśmiechnęła się pod nosem. Ubrała pierwszą z brzegu sukienkę i pobiegła do łazienki założyć to co wskazał palec - jej tajemnicę.

Pozwoliła wciągnąć się w tę grę. Musnął dłonią jej dłoń. Rozmawiali. Zamówili drinki. Usiedli przy stoliku. Przywitali się niepewnie. Wiedziała, że on wie. Zauważyła zdumienie na jego twarzy. Zobaczył ją stojącą pośrodku sali.

Spojrzała w lustro. Przyjrzała się swojej twarzy. No! Powiem Ci maleńka, że wyglądasz świetnie! Cała jej postać emanowała pewnością siebie. Całe jej ciało krzyczało "Wiem coś czego Wy nie wiecie". Teraz mogła stawić czoło temu spotkaniu. Teraz to ona rozda karty. Wyszła dużo później niż powinna. Spóźni się. Trudno. To on nalegał na spotkanie. Pewnie wsiadła do tramwaju uśmiechając się szeroko do mężczyzny przy drzwiach. On też wyczuwał, że coś jest z nią nie tak. Lustrował ją. Przeszywał wzrokiem myśląc, że nie patrzy. Dziś będzie świetny dzień - pomyślała. Szybko znalazła miejsce, w którym mieli się spotkać. Weszła do środka. Zdjęła płaszcz i stanęła pośrodku sali. Zauważył ją. Ręką przygładziła sukienkę na udzie, wyczuwając pod materiałem zapinkę pasa do pończoch. Dziś będzie świetny dzień!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz