wtorek, 27 marca 2012

Mężczyzna idealny ...

Chcę być dziwką, kurwą, ladacznicą.
Chcę być niewolnicą.
Chcę być suką krytą.
Chcę być dziewicą.
Chcę być wstydliwą zakonnicą.
Chcę być upokorzoną,
Chcę być zhańbioną.
Chcę być matką.
Chcę być żoną.
Chcę być schizofreniczką o milionie twarzy.
Chcę być spełnieniem jego marzeń.
Chcę być dla niego cała.
Będę mu prała.
Będę mu prasowała.
Będę lolitką gdy mnie o to poprosi.
Będę dominą, która cierpienie przynosi.
A wszystko dla niego.
Jedynego.
Wymarzonego.
Mojego!
Do mnie należącego!

wtorek, 20 marca 2012

Tajemnica.

Szybko i bezszelestnie wślizgnęła się do swojego pokoju. Otworzyła drzwi. Pierwszy raz od dłuższego czasu wsunęła pewnie klucz w dziurkę zamka. Pierwszy raz od dłuższego czasu pewnie weszła na trzecie piętro kamienicy. Nie zapaliła światła na klatce.

Pokój tonął pod stertą ubrań walającą się gdzie popadło. Pośrodku rozgardiaszu stała ona. Właśnie męczyła się z zamkiem sukienki, którą próbowała zdjąć. Cholerny, pierdolony zamek - pomyślała - zawsze się musi zaciąć! Wytnę Cię skurwielu jeśli się natychmiast nie rozepniesz! Ha! Wiedziałam, że się dogadamy ... Po raz kolejny zmieniała ubranie. Godzina zero - ostateczny termin wyjścia, który był cienką granicą oddzielającą punktualność od spóźnienia - zbliżała się w zastraszającym tempie. Właściwie, czemu ja się tak przejmuję tym spotkaniem? Przecież, to tylko spotkanie starych "przyjaciół". Nie widzieli się półtora roku. Półtora roku cierpienia i pytania "dlaczego?" Półtora roku od momentu kiedy powiedział jej, że ma oddać mu klucze i wypierdalać z jego życia. Półtora roku...

Z uśmiechem satysfakcji wsiadła do tramwaju. Zostawiła go gotowego na więcej, stęsknionego za jej oddechem, ustami, oczami. Wyszeptała mu do ucha to czego oczekiwał. Pozwoliła mu zaciągnąć się w najbliższą bramę. Szła chodnikiem wśród nieświadomego tłumu czerpiąc siłę z ich niewiedzy, ze swojej tajemnicy. Wyczuł to! Wyczuł jej tajemnicę. Blisko. Tańczyli.

W szafie zaczynało brakować ubrań, w szafie która nie normalnie nie domyka się z powodu przeładowania. Kurwa! Pierdolę to! Entliczek, pętliczek, czerwony stoliczek na kogo wypadnie na tego bęc! - wyliczała stojąc z zamkniętymi oczami i wirując z rozpostartymi ramionami. Powoli otworzyła jedno oko aby sprawdzić czy powinna zacząć odliczać jeszcze raz. Jej wyciągnięty palec wskazywał. Właściwie czemu nie. Uśmiechnęła się pod nosem. Ubrała pierwszą z brzegu sukienkę i pobiegła do łazienki założyć to co wskazał palec - jej tajemnicę.

Pozwoliła wciągnąć się w tę grę. Musnął dłonią jej dłoń. Rozmawiali. Zamówili drinki. Usiedli przy stoliku. Przywitali się niepewnie. Wiedziała, że on wie. Zauważyła zdumienie na jego twarzy. Zobaczył ją stojącą pośrodku sali.

Spojrzała w lustro. Przyjrzała się swojej twarzy. No! Powiem Ci maleńka, że wyglądasz świetnie! Cała jej postać emanowała pewnością siebie. Całe jej ciało krzyczało "Wiem coś czego Wy nie wiecie". Teraz mogła stawić czoło temu spotkaniu. Teraz to ona rozda karty. Wyszła dużo później niż powinna. Spóźni się. Trudno. To on nalegał na spotkanie. Pewnie wsiadła do tramwaju uśmiechając się szeroko do mężczyzny przy drzwiach. On też wyczuwał, że coś jest z nią nie tak. Lustrował ją. Przeszywał wzrokiem myśląc, że nie patrzy. Dziś będzie świetny dzień - pomyślała. Szybko znalazła miejsce, w którym mieli się spotkać. Weszła do środka. Zdjęła płaszcz i stanęła pośrodku sali. Zauważył ją. Ręką przygładziła sukienkę na udzie, wyczuwając pod materiałem zapinkę pasa do pończoch. Dziś będzie świetny dzień!

środa, 11 stycznia 2012

Instynkt

Siedziała przy ognisku sącząc smętnie kolejną butelkę piwa. Po drugiej stronie siedział ON. Jego długie czarne włosy delikatnie pobłyskiwały w rytmie płonącego ognia. Zabawiał rozmową blondynkę, której ubiór delikatnie sugerował ile jest warta. Najwyżej tyle ile masz na sobie, koleżanko - pomyślała. Była zła. Miesiąc temu siedział z nią. To ją zabawiał rozmową. To jej opowiadał bajki, które tak bardzo lubiła. Ha! Ze mną chociaż miał o czym podyskutować. A ty? Szczerzysz się głupio i udajesz, że rozumiesz. Była naprawdę zła. Zła na blondynkę. Suka! Zła na niego. Idiota! Ale przede wszystkim była zła na siebie. Kretynka! ... Nie była brzydka. Nie była głupia. Faceci lecieli do niej jak ćma do ognia. Przyciągała jak magnes... Wstała. Czas się przejść... Nikt nie zauważył jej odejścia. Jeszcze. Potrafiła zniknąć. Jeśli tylko chciała. Wypity alkohol delikatnie szumiał jej w głowie. Szła przed siebie. Tak jak chodzi zawsze. Oddała się władzy instynktu. No właśnie instynkt. Intuicja. Ciekawa sprawa... Zawsze kierowała się sercem. Oddawała się we władzę instynktowi. Mechanizm działał idealnie. Do czasu.

...Poznała go kilkanaście tygodni temu. Zaczęli do siebie pisać. Ot tak po prostu. Dla zabicia czasu. Z każdym kolejnym zdaniem, z każdą kolejną dogryzką czuła, że to ten rodzaj odszczepieńca, który JĄ przyciąga jak magnes...

Szła przed siebie. Doszła do jeziora. Przez chwilę stała i wpatrywała się w odbicie księżyca w falującej lekko tafli. Ciekawe czy już zauważyli, że mnie nie ma? Hm... Mam mało czasu... Oparła się pokusie. Tym razem nie ma czasu na nocne kąpiele, koleżanko! Odwróciła się i odeszła w stronę lasu aby po kilku krokach rzucić ostatnie przelotne spojrzenie w stronę spokojnej toni za plecami. Czas! START! Zaczęła biec.

...Szybko umówili się w realu. Nie przywiązywała do tego większej wagi. Zależało jej na nim jak na każdym innym człowieku. Nie wiedziała jak wygląda. Wiedziała tylko jak pisze. Spotkali się powszedniego dnia. Poszli do knajpy. Ot na kawę. Skończyło się 8 godzin później, gdy odprowadzali się nawzajem poprzez sztormową pogodę, która najwidoczniej ubrała sobie na cel tylko ich. Już wiedziała, że jest gotowa się w nim zakochać. Instynkt...

Biegła przez las. Nie potykała się. Biegła pewnie. Który raz to już robię? Najważniejsze to nasłuchiwać. Przecież nie chce natknąć się na zwierza. Przecież się tylko bawi. Tymczasem usłyszała w oddali nawoływania. Pierwszy raz ktoś zainteresował się tak szybko... Myśl! Nie mogą Cię znaleźć!


...Spotkali się następnego dnia. Zaprosił ją na spotkanie ze znajomymi. Czuła się przy nim bezpiecznie. Instynkt podpowiadał jej, że może mu zaufać. Zaufała. Poszła. Nie myliła się. Było świetnie. Pocałował ją w czoło...


Szybko przemyślała w głowie swoją trasę. Szybko zlokalizowała poszczególne jednostki nawołujące jej imię. Ok. Teraz na szagę. Prosto do domu...Tylko ostrożnie. Nie chcesz nikogo spotkać po drodze. Szła, powoli, na ugiętych nogach, delikatnie i z rozwagą stawiając kroki. Starała się nie robić hałasu. Alkohol i adrenalina szumiały jej w uszach. Każdy dźwięk zdawał się wzmocniony o setki decybeli. Tylko spokojnie. Musisz słyszeć! Uspokój się... Poszła dalej. Powoli. Ostrożnie. Wiedziała, że stojąc w miejscu zwiększa prawdopodobieństwo złapania.

...Instynkt mówił jej co ma robić. Widziała, że jego też bierze. Poddawał się powoli fascynacji jej osobą. Widziała, to. Przestała ufać swoim odczuciom. Za bardzo zaczęło jej zależeć. Włączyła rozum. Wsadziła śrubokręt w działające idealnie zębatki machiny. Rozum - Instynkt, 1:0. Przegrała...


Już była blisko celu. Widziała w oddali dom i płonące przy nim ognisko. Co ty znowu odpierdalasz?! Podskoczyła wystraszona. To był ON. Potrząsał nią i krzyczał. Za to go kochała. Za to, że wiedział jak myśli. Za to, że potrafił przewidzieć jej ruchy. Za to, że otworzyła przed nim duszę. Spojrzała mu w twarz i zaczęła płakać. To co zawsze Alex. To co potrafię najlepiej... Uciekam. 





poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wspomnienie...

Sporej wielkości pokój. W nim kanapa, jednoosobowe łóżko, fortepian, pianino. Leżała w łóżku. Naga. Jak stworzyła ją ewolucja... Nie otwieraj oczu! - pomyślała. To nie jest prawdą! TO nie może być prawdą! ... Jeeeeezuuuu... To się rusza!... Powoli otworzyła oczy. Jest odważną kobietą. Obok leży ON, niecałkiem przystojny, niecałkiem zbudowany, narcystyczny samiec ...
- Cześć.
- Cześć.
- ... Jak Ci się spało?
- ... eee ... wiesz? ... dobrze?
- Mnie też... yhm ... jesteś głodny? 
- Właściwie to nie. Właściwie ... która, to godzina? ... O święty obrazku, jak późno! Muszę się zbierać dziecinko.
- A może chociaż jajeczko? A może chociaż paróweczkę? 
- Dziecinko nie kuś...
- Tak jest Panie.
- Pa.
-Pa.

niedziela, 8 maja 2011

Bez tytułu

Cisza...
Tu cicho ... sza. Tam cicho ... sza...
Szaro. Buro. Brudno...
Cisza!
Cisza przed burzą. Dudni w uszach, rozlewa się falą wykręcających mózg dźwięków.
Boli. Hałasuje. Głośna, głośniejsza niż karabin, który dzierżę w dłoni ... ta cisza.
I na co to? I po co to?
Zabij zanim Ciebie zabiją!
Szaro. Buro. Brudno ...
Cisza...

piątek, 18 marca 2011

Serotoninowy głód ...

Znalazł ją skuloną pod prysznicem. Wcisnęła się w róg kabiny. Dalej wcisnąć się już nie mogła. Gdyby tylko mogła stałaby się cząstką wody. Spłynęłaby do ścieków, uciekła od rzeczywistości. Albo stałaby się częścią fugi:
- Taka fuga, to musi mieć wspaniałe życie. Nic tylko być fugą. Nie trzeba kochać, nie trzeba się przejmować przyziemnymi sprawami. Nic tylko być fugą - pomyślała.
- Klara! Klara! Co ci kurwa jest?! Klara!
- ...
- Klara, Klarcia, kochanie moje, spójrz na mnie. No nie płacz już. No zobacz Alex jest z Tobą.
- ...
- Kurwa! Klara przestań się wydurniać! 
- Wiesz Alex, serce mi pękło. Boli jak jasny skurwysyn.
- Boli?! Źle się czujesz? Faktycznie nie wyglądasz najlepiej. Wyłaź stąd. Au! Kurwa! Klara ta woda jest lodowata! Wyłaź mówię!
- Pamiętasz jak kochaliśmy się na polanie? Mówiłeś wtedy, że nigdy mnie nie opuścisz.
- Klara, ale przecież ja TU jestem!
- ALE TY CHCESZ MNIE OPUŚCIĆ!!!
- O czym Ty mówisz Klara?
- Przecież widzę, że już mnie nie chcesz, że wolisz inne, że ja już Ci nie starczam. Nie kłam mi tu! Ja wiem!
- Ale Klara?
- Ja WIEM! Zostaw mnie! Jestem fugą. Fugi nie są seksowne. Teraz będzie Ci łatwiej. No idź już! Na co Ci taka podrzędna kabinowa fuga?

czwartek, 17 marca 2011

23 w skali Beauforta

- Jedziesz z Nami do Poznania?
- Jadę
I pojechała. Z obcymi ludźmi. No prawie obcymi. A w Poznaniu - rozpłakała się na wjeździe, ze strachu że spotka Alexa, spojrzała na koziołki, z nadzieją że spotka Alexa, poszła pić z obcymi ludźmi, z żalu że nie spotka Alexa.
- Jaki dzisiaj mamy dzień? - spytała Klara
- A czy to ważne? Piwo jest. Wódka jest. Na łeb Ci nie kapie i przytulić do kogo się masz ... czy to ważne?
I tak na zmianę, piła i spała, spała i piła. Spała, piła, piła, spała... Leaving Las Vegas bejbe!