Siedziała przy ognisku sącząc smętnie kolejną butelkę piwa. Po drugiej stronie siedział ON. Jego długie czarne włosy delikatnie pobłyskiwały w rytmie płonącego ognia. Zabawiał rozmową blondynkę, której ubiór delikatnie sugerował ile jest warta. Najwyżej tyle ile masz na sobie, koleżanko - pomyślała. Była zła. Miesiąc temu siedział z nią. To ją zabawiał rozmową. To jej opowiadał bajki, które tak bardzo lubiła. Ha! Ze mną chociaż miał o czym podyskutować. A ty? Szczerzysz się głupio i udajesz, że rozumiesz. Była naprawdę zła. Zła na blondynkę. Suka! Zła na niego. Idiota! Ale przede wszystkim była zła na siebie. Kretynka! ... Nie była brzydka. Nie była głupia. Faceci lecieli do niej jak ćma do ognia. Przyciągała jak magnes... Wstała. Czas się przejść... Nikt nie zauważył jej odejścia. Jeszcze. Potrafiła zniknąć. Jeśli tylko chciała. Wypity alkohol delikatnie szumiał jej w głowie. Szła przed siebie. Tak jak chodzi zawsze. Oddała się władzy instynktu. No właśnie instynkt. Intuicja. Ciekawa sprawa... Zawsze kierowała się sercem. Oddawała się we władzę instynktowi. Mechanizm działał idealnie. Do czasu.
...Poznała go kilkanaście tygodni temu. Zaczęli do siebie pisać. Ot tak po prostu. Dla zabicia czasu. Z każdym kolejnym zdaniem, z każdą kolejną dogryzką czuła, że to ten rodzaj odszczepieńca, który JĄ przyciąga jak magnes...
Szła przed siebie. Doszła do jeziora. Przez chwilę stała i wpatrywała się w odbicie księżyca w falującej lekko tafli. Ciekawe czy już zauważyli, że mnie nie ma? Hm... Mam mało czasu... Oparła się pokusie. Tym razem nie ma czasu na nocne kąpiele, koleżanko! Odwróciła się i odeszła w stronę lasu aby po kilku krokach rzucić ostatnie przelotne spojrzenie w stronę spokojnej toni za plecami. Czas! START! Zaczęła biec.
...Szybko umówili się w realu. Nie przywiązywała do tego większej wagi. Zależało jej na nim jak na każdym innym człowieku. Nie wiedziała jak wygląda. Wiedziała tylko jak pisze. Spotkali się powszedniego dnia. Poszli do knajpy. Ot na kawę. Skończyło się 8 godzin później, gdy odprowadzali się nawzajem poprzez sztormową pogodę, która najwidoczniej ubrała sobie na cel tylko ich. Już wiedziała, że jest gotowa się w nim zakochać. Instynkt...
Biegła przez las. Nie potykała się. Biegła pewnie. Który raz to już robię? Najważniejsze to nasłuchiwać. Przecież nie chce natknąć się na zwierza. Przecież się tylko bawi. Tymczasem usłyszała w oddali nawoływania. Pierwszy raz ktoś zainteresował się tak szybko... Myśl! Nie mogą Cię znaleźć!
...Spotkali się następnego dnia. Zaprosił ją na spotkanie ze znajomymi. Czuła się przy nim bezpiecznie. Instynkt podpowiadał jej, że może mu zaufać. Zaufała. Poszła. Nie myliła się. Było świetnie. Pocałował ją w czoło...
Szybko przemyślała w głowie swoją trasę. Szybko zlokalizowała poszczególne jednostki nawołujące jej imię. Ok. Teraz na szagę. Prosto do domu...Tylko ostrożnie. Nie chcesz nikogo spotkać po drodze. Szła, powoli, na ugiętych nogach, delikatnie i z rozwagą stawiając kroki. Starała się nie robić hałasu. Alkohol i adrenalina szumiały jej w uszach. Każdy dźwięk zdawał się wzmocniony o setki decybeli. Tylko spokojnie. Musisz słyszeć! Uspokój się... Poszła dalej. Powoli. Ostrożnie. Wiedziała, że stojąc w miejscu zwiększa prawdopodobieństwo złapania.
...Instynkt mówił jej co ma robić. Widziała, że jego też bierze. Poddawał się powoli fascynacji jej osobą. Widziała, to. Przestała ufać swoim odczuciom. Za bardzo zaczęło jej zależeć. Włączyła rozum. Wsadziła śrubokręt w działające idealnie zębatki machiny. Rozum - Instynkt, 1:0. Przegrała...
Już była blisko celu. Widziała w oddali dom i płonące przy nim ognisko. Co ty znowu odpierdalasz?! Podskoczyła wystraszona. To był ON. Potrząsał nią i krzyczał. Za to go kochała. Za to, że wiedział jak myśli. Za to, że potrafił przewidzieć jej ruchy. Za to, że otworzyła przed nim duszę. Spojrzała mu w twarz i zaczęła płakać. To co zawsze Alex. To co potrafię najlepiej... Uciekam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz