- Klara! KLARA!
- Czego się wydzierasz kretynko?!
- Klara, macica mnie swędzi... Pójdziemy na miasto?
I poszły.
- Bo wiesz Klara. to się clubbing nazywa ... takie jedno piwo w każdej knajpie. Tylko ty, to byś piła, a nie tańczysz jak jakaś wariatka!
Ale dla Klary istniał teraz tylko parkiet, muzyka i jej wirująca w tańcu żółta spódniczka... Czuła wzrok mężczyzn na swoich biodrach. Czuła jak świetnie wygląda. Czuła, że jej pożądają. Miała to gdzieś. Dziś liczy się tylko taniec. Dziś liczy się tylko rytm. A Kot? Kot pozostawiony sam sobie, jak to kot ... zajęcie sobie znalazł ...
- Klara! Wychodzę! Wrócę jak już skończę ...
I Kot poszedł ... I Kot wrócił ... Oczy mu się świeciły, nienaturalnie szczerzył zęby ...
- Pewnie chce mnie ugryźć - pomyślała Klara.
Ale Kot był po prostu szczęśliwy. Swędzenie przeszło!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz