wtorek, 25 stycznia 2011

Nocne wędrówki...


Usiadła na łóżku. Wzięła do ręki telefon i sprawdziła godzinę. "Trzecia. Za cztery godziny trzeba będzie wstawać. Damn it!" To nie pierwszy raz, kiedy nie może zasnąć. Ten utrzymujący się od kilku tygodni stan niczym niewyjaśnionego strachu zaczyna jej działać na nerwy. "Może by iść na spacer?" Wstała, ubrała kurtkę i wyszła.

Portierka jak zwykle spała. "Dobrze ... obudzę zołzę jak wrócę ..." Na ulicy pusto. Mgła - jej sprzymierzeniec. "W taką noc jak dziś nawet osiedlowe drechy nie wyściubią nosa z bram. Swoją drogą, czy to nie zastanawiające, że miasto nocą pozwala mi czuć się bezpiecznie, a moje własne łóżko nie?". Idzie, krok za krokiem, krok przed krokiem. Dalej i dalej. Wciąż przed siebie. Idzie jak w letargu, niczym żołnierz maszerujący od wielu godzin. Oczy otwarte, włosy zwichrzone, piżama wystająca spod kurtki. W ciągu ostatnich kilku tygodni zwiedziła w ten sposób już większość dzielnic miasta. Dużego miasta. Zaszła w najciemniejsze zakamarki sieci ulic. "Jak tak dalej pójdzie, to zostanie mi zejść w podziemia. Niczym bohaterowie Powstania Warszawskiego. Niczym szczury. Zgubię się tam. Zdechnę. Przestanę się w końcu bać!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz