czwartek, 20 stycznia 2011

Wymarzony pokój ...

Sinusoidalnie powraca do mnie obraz jedynego miejsca na Ziemi, w którym mogłabym poczuć się bezpiecznie. Miękkie, wyciszone ściany, które przyjmą wszystko. Ściany, które nie wpierdolą Ci za każde słowo, które wyjdzie z Twych ust, które wydadzą Twoje struny głosowe w połączeniu z językiem. Ściany, które zapewnią Ci mega zabawę, siniaki i ból. Chcesz?  Chcę... Zamknięta... Odcięta... Od świata i rzeczywistości. Tylko ja i ściany. Problem z określeniem upływającego czasu. Natrętne nieodebrane myśli. Krzycz! Ha! Krzycz ile chcesz... 5 dni i zdycham... Bo wody zabrakło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz